Nowotwory

Jeśli kobieta ma narośl na piersi, to lekarz stara się przede wszystkim określić, czy jest to narośl złośliwa, czy łagodna. W urynoterapii nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ leczenie wszystkich chorób przebiega według tej samej procedury. W pacjencie znajduje się „magiczny” płyn zdolny wyleczyć jego dolegliwości, a jedynym wstępnym warunkiem jest powstrzymanie się od jedzenia, tak jak to czynią zwierzęta, aby dać szansę naturze na wykonanie swojej pracy.

Armstrong wspomina: „Moją pierwszą pacjentką była 60- -letnia pielęgniarka. Kiedy ją zobaczyłem, okazało się, że od kilku miesięcy miała narośl, która od obu piersi rozszerzyła się na ramiona. Nie leczyła się, ale zachorowawszy na grypę, zmuszona była wezwać lekarza. Gdy ten odkrył narośl, załamał ręce, twierdząc, iż jest już za późno na operację i dał jej dziesięć dni życia. Przypadek trafił wówczas w moje ręce. Zaleciłem chorej krótki post oparty tylko na jej urynie i wodzie. Trwało to dziesięć dni. Następnie zaleciłem lekką dietę wraz z dalszym stosowaniem uryny. Stan zdrowia pacjentki poprawił się w sposób zadziwiający. Zmarła w sześć lat później wskutek przeziębienia i zażywania leków z apteki”.

Powyższy przypadek utwierdził Armstronga w przekonaniu, że jeśli nie ingeruje się skalpelem, rak niekoniecznie zabija, czasami nawet się cofa.

A oto jeszcze jeden przykład z kariery lecznicznej Armstronga: „Pewna młoda kobieta zachorowała na raka piersi. Gdyby oddała się w ręce lekarzy, poleciliby operację, tak jak to zazwyczaj czynili w podobnych wypadkach. Kiedy ją zobaczyłem, natychmiast zaleciłem post oparty na własnej urynie i zwykłej wodzie oraz kompresy z uryny na piersi. Po czterech dniach narośl rakowa całkowicie zniknęła”.

Zostaw komentarz

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>