Urynoterapia, czyli woda życia

Ten temat nie obrodził w publikacje, jest jakby wstydliwy, mimo że wypadki leczenia uryną znane są od tysiącleci. Informacje o jej zastosowaniu można wyczytać między wierszami nawet w Biblii dawni prorocy, przebywający nieraz po czterdzieści dni na pustyni, najczęściej odżywiali się szarańczą i własną uryną i nie zapadali na zdrowiu. Starożytni Grecy stosowali urynę do przemywania ran lub skaleczeń, podobnie postępowano w wypadku oparzeń. Eskimosi, i nie tylko oni, używają jej tradycyjnie do dzisiaj.

W księdze z 1695 r., zatytułowanej Salmon’s English Physician, można przeczytać: „Uryna pochodzi z organizmów ludzi i większości czworonożnych zwierząt, ale ta, której używa się w leczeniu i farmakologii, jest pochodzenia ludzkiego. Jest to surowica, czyli wodnista część krwi, która będąc oderwaną przez emulgant tętnic do żył, jest tam oddzielana i przez fermentację przemieniana w urynę”. I dalej: „Jest specyficznym lekiem przeciwko wszelkim zablokowaniom w wydalaniu moczu. [… ] Otwiera blokady żył i przewodów moczowych, rozpuszcza kamień nazębny, rozbija i wydala kamień i piasek nerkowy”.

Zostaw komentarz

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>